Sobota, 8 grudnia 2007

Nigdy nie wygram w totolotka. Kilka lat temu – w okolicach roku 2000 lub 2001 – miałem sen o tym, że wygrałem kilka milionów złotych. Kiedy po raz kolejny z niedowierzaniem sprawdzałem w gazecie wylosowane liczby, zacząłem się budzić. W momencie, gdy uświadomiłem sobie, że to sen, który zaraz zniknie – ale miałem jeszcze przed oczami numery – szybko zawołałem M., żeby przyniosła kartkę i długopis. Podyktowałem wszystko i jeszcze tego samego dnia (akurat była sobota), skreśliłem kupon. Niestety nie trafiłem nawet jednej liczby. Kupon i kartkę z numerami wyrzuciłem, dziwiąc się sobie że w ogóle przyszła mi do głowy możliwość wygranej. Ale teraz, po latach, mam wątpliwości – może za bardzo się pośpieszyłem? Może trzeba było zagrać za tydzień? Może w urodziny? A może w imieniny? Albo dokładnie rok później? Może jednak liczby były właściwe i tylko koncepcja totolotka się dla mnie odwróciła – musiałem odgadnąć datę, a nie numerki? Niestety nie przypomnę ich już sobie i nie uda mi się nigdy wygrać w totolotka. Przecież niemożliwe, żeby przyśniły mi się drugi raz.